Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
15 postów 47 komentarzy

Bez oficera prowadzącego

Robert Wasilewski - Niedoszły dziennikarz - były pilot wycieczek. Podróżnik. Zainteresowania: polityka, ekonomia, historia i okazjonalnie sport na poziomie lokalnym. Pasjonatów podróżowania zapraszam na swoją stronę: www.liberwig.republika.pl

Moje komentarze

  • @fan-wolności 09:33:25
    W sądzie? A był pan kiedyś w sądzie? Wie pan ile trwa rozpatrzenie najprostszej sprawy? Pięć lat, osiem....
    List otwarty do Naczelnego Debila Legislacyjnego Polski
  • @goodness 22:28:35
    Niestety, ja nie jestem demokratą, więc się pod tym nie podpiszę.
    Co do sugestii, że Jerzy Szmajdziński zginał za promowanie wynalazku Lucjana Łągiewki, to pozwolę sobie wyrazić wątpliwość.
    Po pierwsze, nie mamy żadnej pewności, że Jerzy Szmajdziński naprawdę zginął - w Polsce nikt nie przeprowadził żadnych sekcji i musimy polegać na dokumentacji rosyjskiej, która jest tak wiarygodna, jak "Gazeta wyborcza". Jerzy Szmajdziński był typowym komunistycznym złodziejem i aferzystą (sprawa banku BiG Gdański), więc nie mam dla niego zbyt wiele sympatii. A ponieważ nie wierzę w "katastrofę smoleńską" - to był zwykły zamach stanu, polegający na likwidacji wybranych osób, których pojedyncze likwidacje musiałyby wzbudzić za dużo sensacji i podejrzeń, więc wymyślono bajkę o "katastrofie". Podobnie zachowują się złodzieje po dokonaniu kradzieży lub zabójcy po dokonaniu zbrodni - podpalają miejsce, w którym dokonali przestępstwa licząc na to, że ogień zatrze wszelkie ślady i wszyscy będą myśleć, że wszystkie ewentualne straty to wina pożaru. Było więc oczywiste, że w tej "katastrofie" musiały też zginąć inne osoby, oprócz tych bezpośrednio przeznaczonych do likwidacji, gdyż trudno byłoby uwierzyć, że w katastrofie zginęli tylko ludzie związani z jedną opcją polityczną lub jednym środowiskiem władzy. Musiały się też pojawić nazwiska osób z innych obozów politycznych - żeby uwiarygodnić "przypadkową katastrofę" - ale czy oni zginęli na pewno? Nie ma zwłok, nie ma dowodu.
    O wynalazku p. Łągiewki słyszałem, aczkolwiek nie jestem w stanie ocenić jego skuteczności - teoretycznie wydaje się to możliwe. Nie słyszałem też o jakichś szczególnych zabiegach Jerzego Szmajdzińskiego, w sprawie promowania owego wynalazcy. Generalnie jestem przeciwnikiem mieszania się polityków-dyletantów do nauki i gospodarki. Ale nie wykluczam, że mogło tak być, więc nie będę się w tej sprawie upierał - chociaż p. Łągiewkę wspierali też inni ludzie nauki, których zdanie miałoby w tej sprawie znacznie większy ciężar gatunkowy, niż opinie Szmajdzińskiego. Firmy komercyjne, nastawione na zysk, w sprawach czysto technicznych, opierają się raczej na opiniach fachowców, niż polityków. Owszem, zdaję sobie sprawę, że politycy i rozmaici potentaci przemysłowi mogą dla potrzeb swoich własnych interesów blokować rozmaite konkurencyjne projekty, których zrealizowanie naraziłoby ich na straty, ale akurat nie podejrzewam Jerzego Szmajdzińskiego o taki altruizm - czyli walkę z tego typu patologiami. Ale oczywiście mogę się mylić - na podstawie swojej dzisiejszej wiedzy, uważam to za wątpliwe.
    List otwarty do Rafała Ziemkiewicza
  • @Max von Stirlitz 22:40:49
    BAN
    To jest blog, a nie śmietnik.
    Tego chamskiego i głupiego komentarza nie kasuję, by świadczył o autorze, ale od tego momentu jest pan tu persona non grata.
    List otwarty do Rafała Ziemkiewicza
  • @Nathanel 15:59:03
    A zna Pan inny czas, na załatwianie ważnych spraw, niż ten, w którym się rozgrywają? Jeżeli - jak sam Pan napisał - pod wieloma zawartymi w moim tekście słowami może się podpisać, jest to dla mnie potwierdzeniem, że są one prawdziwe. A czy powiedzenie prawdy jest złem? Nawet - lub zwłaszcza- w sytuacji, kiedy zbiorowa histeria (oczywiście ludzi dobrej woli - bo nie zamierzam złościć się na tych, którzy te uroczystości świętują) skutkuje szerzeniem rozmaitych, szkodliwych - moim zdaniem - mitów. Jak to pięknie ujął Grzegorz Braun - musimy wreszcie wyjść z pokoju dziecinnego i stawić czoła rzeczywistości. To w pokoju dziecinnym nie rozmawiamy o pewnych rzeczach, bo jeszcze nie czas, nie ten etap, itp. Ale my już nie jesteśmy dziećmi i powinniśmy postrzegać świat nie przez pryzmat bajek (nawet najpiękniej brzmiących), tylko faktów. Inaczej grozi nam to, że w sytuacji kryzysu (a kryzys przywództwa w Kościele i wynikające z tego konsekwencje, są widoczne gołym okiem) będziemy równie bezbronni jak dzieci. I rozmaici szarlatani będą nam znów stręczyć, a to jakieś absurdalne judeochrześcijaństwo, a to inne "dialogi ekumeniczne", o otwarciu Kościoła na genderyzm-łysenkizm nie wspominając. Katalog postępu jest niewyczerpany - rujnować tysiącletnią, sprawdzoną tradycję jest bardzo łatwo, odbudować już trudniej. Podtrzymam więc swoje zdanie, że przynajmniej agent J-23 na kanonizację nie zasługuje (jeżeli nawet nie na ekskomunikę za herezję), zaś JP2 - moim zdaniem - nie wykazał zbyt wystarczającej chęci i determinacji, by te heretyckie zmiany powstrzymać i odwrócić. Aczkolwiek nie on jeden zresztą - próbował trochę Benedykt XVI, ale jak widać został pokonany. Nie ja wymyśliłem zdanie, że podczas II Soboru swąd szatana prześlizgnął się do Świątyni Pańskiej...
    Dlaczego nie będę świętował kanonizacji J-23 i JP 2?

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031